<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"><channel><title>Bennuan</title><link>http://bennuan.jogger.pl/</link><description>Wpisy z dziennika internetowego Jogger, wspomaganego przez Jabbera</description><lastBuildDate>Fri, 18 May 2012 02:33:20 +0200</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><item><title>Prawie zaliczona sesja</title><link>http://bennuan.jogger.pl/2009/02/16/prawie-zaliczona-sesja/</link><description>&lt;p&gt;Prawie, bo jeszcze nie wiem, czy będę musiała poprawiać jeden, czy dwa przedmioty w przyszłym semestrze.&lt;br&gt;
Ale i tak jest mi o wiele lżej. Bałam się, że nie dam rady dostać się na następny semestr.&lt;br&gt;
Jakoś tak nie umiem podchodzić do egzaminów, żeby je zdać bezproblemowo. Za każdym razem nabywam doświadczenia typu: &quot;gdybym od razu (...), zaliczyła bym w pierwszym terminie&quot;. I coraz więcej takich mądrości zbieram, ale i tak wciąż mam problemy...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wiele zależy od wykładowcy. Do tej pory uważałam, że opowieści studentów o tym, jak to wykładowca kogoś oblał, bo miał takie &quot;widzimisię&quot;, są mocno przesadzone. Za swoje problemy z zaliczaniem zazwyczaj mogłam winić siebie, swoje lenistwo, niedbalstwo, itd.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Niestety miałam okazję przekonać się na własnej skórze, że czasami umieć nie wystarczy, żeby zaliczyć. Na laboratoriach PSO trafił nam się wyjątkowo wredny prowadzący.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na pierwszym terminie zaliczał tak, jakby rzucał monetą. Jednym zaliczył za byle kawałek niedziałającego kodu a innym się czepiał wszystkiego.&lt;br&gt;
Tym, co nie zaliczył od razu, dawał drugą szansę - jeśli do końca zajęć zdążą napisać skrypt jaki im podał, to zaliczyli. Kiedy był przy mnie powiedział tylko &quot;Proszę napisać... Nie. Z panią to spotkamy się na następnej poprawce.&quot;&lt;br&gt;
Pomyślałam, że to bardzo niesprawiedliwe, że wszyscy dostali drugą szansę, oprócz mnie i jeszcze jednego studenta. Ale postanowiłam się tym nie przejmować i nauczyć się porządnie na poprawkę, zwłaszcza, że to moim zdaniem dość łatwy przedmiot.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Druga poprawka. Podchodził do każdego i albo dawał do napisania prosty skrypt w bashu, albo zadawał pytania. Przysłuchiwałam się jakie pytania i zadania daje innym studentom. Były łatwe. Cieszyłam się, bo się nauczyłam.&lt;br&gt;
Potem podszedł do mnie, powiedział &quot;Panią to szybko załatwię, to będzie proste.&quot; i wypalił coś na temat strumieni skierowanych fifo. Nawet nie dałam rady zapamiętać tego pytania a co dopiero odpowiedzieć.&lt;br&gt;
Przyjęłam to z pokorą, bo prawda była taka, że nie nauczyłam się niczego na temat strumieni skierowanych itp. Trochę mnie irytowało, że inni zaliczali na naprawdę banalnych pytaniach - np. jakiej komendy użyć, żeby wyświetlić listę plików, skopiować folder itp.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na trzecią poprawkę przygotowałam się najlepiej, jak potrafiłam. Umiałam więcej, niż 90% osób, które zaliczyły te laboratoria. Dostałam do napisania skrypt. Poszło mi szybko, bo takiego sie spodziewałam. Skrypt opierał się na dwóch zanurzonych pętlach while. Przyszedł i powiedział, że nie o to mu chodziło, że ten skrypt miał być bez użycia pętli. Trochę mnie tym zagiął, bo jak powtórzyć dwa tysiące razy coś, bez użycia pętli?&lt;br&gt;
To samo zadanie dał chłopakom o cztery stanowiska dalej. W pewnym momencie podszedł do nich i powiedział, że im podpowie. Że pętlę oczywiście można użyć, ale nie w tym pliku, który oni wykonują. Więc szybko zmajstrowałam dwie wersje takiego skryptu. Podszedł i wydarł się, że nie wcale nie miało być pętli a ja pętle mam i co z tego, że w innym pliku (tamtym chłopakom to rozwiązanie zaliczył). Napisałam więc trzeci skrypt z użyciem sekwencji (bez użycia pętli). Program działał poprawnie, ale nawet to, że spełniłam jego warunki nie wystarczyło.&lt;br&gt;
W końcu powiedział, że mnie przepyta i dał mi dwa pytania. Na oba odpowiedziałam poprawnie, z uzasadnieniem. (Drugie pytanie było podchwytliwe, bo pytał o dyski logiczne w linuksie.)&lt;br&gt;
Już byłam pewna, że zaliczyłam, kiedy dał mi jeszcze jeden skrypt do napisania. Trudny. Nie dałam rady. Zakładam, że z całego roku napisały by go cztery osoby.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak więc jedni zaliczyli, bo potrafili skopiować plik do innego folderu a niektórych oblał niezależnie od tego, ile poprawnych odpowiedzi udzielili i ile działających skryptów napisali.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na zarzut kolegi, że jednym daje łatwe pytania a innym trudne odpowiedział, że przecież nie może wszystkim dać takie samo pytanie.&lt;br&gt;
Kiedy wpisał mi w indeks trzy dwóje, to nie wytrzymałam i się poryczałam. Z bezsilności.&lt;br&gt;
Koledzy mnie dopingowali, żeby pójść z tą sprawą do dziekana, że tak być nie może, że oni wszyscy podpiszą się pod skargą, jeśli będzie trzeba.&lt;br&gt;
Ociągałam się. Byłam prawie pewna, że dziekan mi powie, że jak nie zgadzam się z oceną wystawioną przez prowadzącego, to mogę zapłacić sobie egzamin komisyjny.&lt;br&gt;
I tu niespodzianka. Pogawędka z dziekanem bardzo miła. Wyważyła wszystkie negatywne rzeczy, które mi się ostatnio zbierały w związku z moją uczelnią. Skarg na tego prowadzącego było więcej, jak się okazało. We wtorek będzie specjalny, dodatkowy termin. Nie przeszkadza, że mam w indeksie wpisane już trzy dwóje. I nie muszę płacić za egzamin komisyjny. Prodziekan przyjdzie dopilnować, żeby tym razem wszyscy mieli równe szanse.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Koniec sesji już niedaleko. Nareszcie.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 16 Feb 2009 06:57:16 +0100</pubDate><guid>http://bennuan.jogger.pl/2009/02/16/prawie-zaliczona-sesja/</guid><category>Mini</category><category>Ogólne</category></item><item><title>Panda</title><link>http://bennuan.jogger.pl/2009/02/06/panda/</link><description>&lt;p&gt;&lt;object width=&quot;320&quot; height=&quot;265&quot;&gt;&lt;param name=&quot;movie&quot; value=&quot;http://www.youtube.com/v/FzRH3iTQPrk&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999&quot;&gt;
&lt;param name=&quot;allowFullScreen&quot; value=&quot;true&quot;&gt;
&lt;param name=&quot;allowscriptaccess&quot; value=&quot;always&quot;&gt;
&lt;embed src=&quot;http://www.youtube.com/v/FzRH3iTQPrk&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999&quot; type=&quot;application/x-shockwave-flash&quot; allowscriptaccess=&quot;always&quot; allowfullscreen=&quot;true&quot; width=&quot;320&quot; height=&quot;265&quot;&gt;&lt;/object&gt;&lt;br&gt;
Ta mała, kichająca panda całkiem przypomina mojego kota.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Fri, 06 Feb 2009 18:46:03 +0100</pubDate><guid>http://bennuan.jogger.pl/2009/02/06/panda/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Travian</title><link>http://bennuan.jogger.pl/2009/02/04/travian/</link><description>&lt;p&gt;W niedzielę o 08:07 wybudował się Cud świata. Byłam przy tym. Ostatnie dwa tygodnie siedziałam na tym cudaku prawie non stop. Pech, że też to musiało wypaść akurat, kiedy mam sesję. Serwer się skończył. Poczułam ogromną ulgę, ale też smutek. Przez rok grałam i rozmawiałam z tymi ludźmi. Będzie mi niektórych bardzo brakowało. (Niektórych za to wcale.)&lt;br&gt;
Chciałam, żeby ten serwer zakończył się na wesoło a nie tak jak wszystkie - rywalizacją i wzajemną niechęcią. Najpierw sprowokowałam zwiedzanie cudaków włączając w to cudaki naszych wrogów. A potem rejestrację naszych graczy na forum naszych przeciwników i na odwrót.&lt;br&gt;
A teraz czas wrócić do siebie i odrobić zaległości. Muszę koniecznie pozaliczać w terminach poprawkowych.&lt;br&gt;
I nie mogę sobie pomóc, znowu myślę o tym, żeby sobie jeszcze zagrać gdzieś. Travian to nałóg. Nie z powodu samej gry, ale z powodu ludzi. W końcu jak z kimś się gra cały rok w jednej drużynie...&lt;br&gt;
Dostałam ofertę naszych przeciwników. Z naszej drużyny zainteresowały ich tylko trzy osoby (z 300). W tym właśnie ja. Sama nie wiem czemu wybrali akurat mnie. Nie ukrywam, że mnie to cieszy. Fajnie jest być docenionym. Nawet przez rywali. A może tym bardziej?&lt;br&gt;
Jeszcze nie wiem, jak zdecyduję. Na razie postaram się skoncentrować na tym, żeby dostać się na następny semestr.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Wed, 04 Feb 2009 22:26:33 +0100</pubDate><guid>http://bennuan.jogger.pl/2009/02/04/travian/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Indiańskie imię</title><link>http://bennuan.jogger.pl/2009/01/22/indianskie-imie/</link><description>&lt;p&gt;Gdybym miała indiańskie imię brzmiało by ono pewnie... Ociekająca Smarkami.&lt;br&gt;
Rozchorowałam się na dobre.&lt;br&gt;
Do Wrocławia wróciłam o dzień później, niż planowałam, bo wszystko tak okropnie mnie bolało, że nie ledwo z miasta do domu się dowlokłam. Nie było szans, żeby w takim stanie wykonać podróż. Nafaszerowałam się wszystkim, co znalazłam w apteczce mojego brata i dziś wprawdzie nie czułam się najlepiej, ale przynajmniej miałam siłę wrócić.&lt;br&gt;
Zjadło mi to jeden dzień. To będzie ciężka do zaliczenia sesja. Dwa dni na napisanie trzech programów z Javy.&lt;br&gt;
A tak sobie obiecywałam, że się będę uczyć na bieżąco a nie tylko przed sesją...&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 22 Jan 2009 00:17:57 +0100</pubDate><guid>http://bennuan.jogger.pl/2009/01/22/indianskie-imie/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Północ</title><link>http://bennuan.jogger.pl/2009/01/01/polnoc/</link><description>&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://picasaweb.google.cz/lh/photo/Mt_2Uobt6oyHjyi33mXjBg?feat=embedwebsite&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://lh6.ggpht.com/_anYRpfGNvmU/SVznm-NCpcI/AAAAAAAAASc/3hmnWggyS9w/s400/ohnostroj.jpg&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 01 Jan 2009 17:02:29 +0100</pubDate><guid>http://bennuan.jogger.pl/2009/01/01/polnoc/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Sylwestrowy wpis</title><link>http://bennuan.jogger.pl/2008/12/31/sylwestrowy-wpis/</link><description>&lt;p&gt;Od kilku lat sylwester należy do najmniej udanych dni w roku. Są smutne, zapłakane, pełne głupich kłótni. Tegoroczny też nie jest wyjątkiem. Od rana trzyma się nas pech i nic nam nie wyszło z tego, co mieliśmy zaplanowane.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A zły humor trzyma się od wczorajszego wieczoru, który to zakończyliśmy bardzo nieudaną wizytą u cioci.&lt;br&gt;
Jak wrócę do Wrocławia, muszę do niej napisać. Tylko jeszcze nie wiem jak. Powiedziałam jej to w delikatnych aluzjach, powiedziałam w prost, powtarzałam przy różnych okazjach a do niej nie dociera. Albo po prostu nie chce tego zaakceptować.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W sumie to takie dość symboliczne. Nieudane sylwestry po nieudanych latach.&lt;br&gt;
Czy w przyszłym roku będzie lepiej?&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Wed, 31 Dec 2008 23:37:40 +0100</pubDate><guid>http://bennuan.jogger.pl/2008/12/31/sylwestrowy-wpis/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Kotvorne święta</title><link>http://bennuan.jogger.pl/2008/12/27/kotvorne-swieta/</link><description>&lt;p&gt;Dawno nie zabierałam ze sobą Kotvora w podróże, ale tym razem oboje wyjeżdżaliśmy na dość długo, więc nie można było zostawić kota samego. Całą drogę odbyliśmy bardzo spokojnie, nawet w autobusie, który potwornie trząsł, się nie wydzierał.&lt;br&gt;
Nie wiem, czy pamięta, że już tu kiedyś był, ale na początku był taki przestraszony, że chował się po wszystkich kątach i udawał, że go nie ma.&lt;br&gt;
Najbardziej boi się mojej mamy. Ona wydaje różne dziwne dźwięki, do których nie jest przyzwyczajony. Szybciej zaakceptował mojego brata.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Bawi mnie obserwować jak się tu porusza. W domu normalnie chodzi, biega, wariuje, ale tutaj się czai, czołga, skrada...&lt;br&gt;
Najodważniejszy jest w nocy. Urządza sobie prawdziwe polowania na myszy. Jedną złapał na pewno. Niestety nie udało mi się obudzić brata na tyle szybko, żeby mu ją zabrał i nie wiemy, co z nią zrobił. Albo ją zjadł, albo gdzieś schował.&lt;br&gt;
Ktoś wie, w jaki sposób koty zjadają myszy?&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jakoś nigdy wcześniej nie musiałam się nad tym zastanawiać, czy połykają w całości, jak węże, czy jakoś je rozdzierają?&lt;br&gt;
Na początku miałam nadzieję, że gdzieś ją schował, bo mnie brzydziła myśl, że taki brudny zacznie się o mnie ocierać, albo wciskać do mojego śpiwora. &lt;i&gt;(A ten to akurat nie potwierdza reguły, że koty bardzo dbają o higienę. Nie spędza tyle godzin na myciu futra, jak inne koty, które kiedyś miałam.)&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
Ale jakoś się w końcu przekonałam, że nie jest brudniejszy niż zazwyczaj, ani niczym dziwnym od niego nie zalatuje i im dłużej to trwa, tym mniej mi się podoba myśl, że gdzieś tu za szafą, albo nie wiadomo gdzie, jest schowane truchełko...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na dodatek zapomnieliśmy spakować mu granule, sklepy zamknięte, więc trzeba było wymyślić, czym go tu karmić, przez ten czas. I wtedy moja mama oszalała i zaczęła smażyć małe kotlety w panierce specjalnie dla mojego kota!&lt;br&gt;
Na nic zdały się tłumaczenia, że jego żołądek nie jest przyzwyczajony do takich ilości tłuszczu. Tak więc mój kot przez święta obżera się smażonymi kotletami, szynką, ciastkami, różnego rodzaju salami i surimi, które zapił mlekiem (które mama zapomniała na stole).&lt;br&gt;
Ciekawe, jak mu się spodoba powrót do zwykłej jego strawy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nad ranem, kiedy znudzą mu się nocne szaleństwa przychodzi do mnie i próbuje mi się na siłę wepchnąć do śpiwora. Nawet jak próbuję mu to uniemożliwić, to w końcu i tak on osiąga swój cel - korzysta z każdej chwili, kiedy sobie przysnę itp. Potem czołga się wzdłuż mnie aż do końca i pod stopami zwija mi się w kłębek. Nawet to całkiem przyjemne jest, takie dodatkowe ogrzewanie stóp. O dziwo nie protestuje, kiedy kładę na nim nogi.&lt;br&gt;
Czasem fajnie kota mieć.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sat, 27 Dec 2008 13:21:22 +0100</pubDate><guid>http://bennuan.jogger.pl/2008/12/27/kotvorne-swieta/</guid><category>Kotvorkovo</category><category>Osobiste</category></item><item><title>Amazing Jesus</title><link>http://bennuan.jogger.pl/2008/12/24/amazing-jesus/</link><description>&lt;p&gt;Walizka spakowana, kot też. Pociąg za godzinę.&lt;br&gt;
A na poprawę humoru:&lt;br&gt;
&lt;object width=&quot;425&quot; height=&quot;344&quot;&gt;&lt;param name=&quot;movie&quot; value=&quot;http://www.youtube.com/v/fTzXJMU1sLc&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0&quot;&gt;
&lt;param name=&quot;allowFullScreen&quot; value=&quot;true&quot;&gt;
&lt;param name=&quot;allowscriptaccess&quot; value=&quot;always&quot;&gt;
&lt;embed src=&quot;http://www.youtube.com/v/fTzXJMU1sLc&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0&quot; type=&quot;application/x-shockwave-flash&quot; allowscriptaccess=&quot;always&quot; allowfullscreen=&quot;true&quot; width=&quot;425&quot; height=&quot;344&quot;&gt;&lt;/object&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Wed, 24 Dec 2008 07:17:36 +0100</pubDate><guid>http://bennuan.jogger.pl/2008/12/24/amazing-jesus/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Świąteczna atmosfera...</title><link>http://bennuan.jogger.pl/2008/12/22/swiateczna-atmosfera/</link><description>&lt;p&gt;Nie lubię świąt, nie lubię prezentów na gwiazdkę.&lt;br&gt;
Nie cierpię zakupów w okresie świątecznym, kiedy w sklepach do znużenia wciąż w kółko grają te same kolędy tak długo, że tracą swój sens. Nie cierpię przedzieranie się wąskimi uliczkami sklepowymi pomiędzy wózkami wyładowanymi do granic możliwości. &lt;i&gt;Ciekawe, jaką nośność mają te sklepowe wózki.&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
Oczywiście jakimś dziwnym sposobem wszystkie te wózki zawsze stają w kolejce do kasy tuż przede mną.&lt;br&gt;
W tych wąskich uliczkach pojawiają się dodatkowe stoiska z artykułami w przedświątecznej przecenie, oraz dekoracjami typu choinka etc.&lt;br&gt;
Wyprawa na zakupy coraz bardziej przypomina tor przeszkód i walkę o przeżycie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jeden z moich znajomych co roku przekonuje mnie, żebym się wyłamała i nie przyjeżdżała na święta do domu. Odmówiła brania udziału w pogoni za prezentami na ten właśnie dzień.&lt;br&gt;
A ja nie potrafię powiedzieć mamie, że nie chcę być z nimi w wigilię, że to dla mnie niewiele znaczy, że to obłudne i zakłamane. Oni tego nie zrozumieją, a ja nie chcę zranić ich uczuć, więc co roku uczestniczę w tej szopce. Co roku jest mi z tym źle. I raczej na szybką zmianę się nie zanosi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To nie tak, że wcale nie lubię z nimi być. Po prostu wolę odwiedzić ich od czasu do czasu bez specjalnej okazji w weekend, albo kiedy mam coś do załatwienia w Cieszynie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rok od roku coraz bardziej święta kojarzą mi się z marketingowymi chwytami i próbami wytłuc z klientów jak najwięcej kasy. A wszystko pod płaszczykiem powszechnej miłości, dobroci, szczerości.&lt;br&gt;
Tak, jakby uprzejmość wobec innych w tym krótkim okresie miała odkupić cały rok złości, zazdrości, chamstwa, szyderstwa, egoizmu, nienawiści, podkładania świni itd.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A szczególnie nie lubię prezentów.&lt;br&gt;
Prezenty pod choinką są, bo nie wypada komuś nie kupić prezentu...&lt;br&gt;
Tak jakby prezent w ten właśnie dzień miał &lt;a href=&quot;http://wampirek.jogger.pl/2008/11/27/zblizaja-sie-swieta/&quot;&gt;udowodnić&lt;/a&gt;, że zależy nam na naszych bliskich.&lt;br&gt;
Ja lubię dawać i dostawać upominki bez okazji. Wtedy wiem, że ktoś o mnie pamięta i chce mi zrobić radość a nie że kupił mi coś z obowiązku, przytłoczony zwyczajem i &quot;świętami&quot;, które napastują nas na każdym kroku.&lt;br&gt;
Nie ma to jak świąteczna atmosfera...&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 22 Dec 2008 18:12:25 +0100</pubDate><guid>http://bennuan.jogger.pl/2008/12/22/swiateczna-atmosfera/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Wściekły mikołaj i czekoladowe psy</title><link>http://bennuan.jogger.pl/2008/12/16/wsciekly-mikolaj-i-czekoladowe-psy/</link><description>&lt;p&gt;W sobotę na ćwiczeniach z angielskiego był temat o jedzeniu i zdrowym odżywianiu. W pewnej chwili za zadanie mieliśmy napisać na kartce wszystko, co spożyliśmy dnia poprzedniego, a reszta miała wypowiadać się na temat oceny pod względem zdrowego odżywiania się.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czułam się niezręcznie i nie mogłam się zdecydować, czy zmyślić sobie coś, czy powiedzieć prawdę.&lt;br&gt;
A prawda wyglądała mniej więcej tak:&lt;br&gt;
Śniadanie - czekoladowy mikołaj, którego mi ciocia wysłała w paczce.&lt;br&gt;
Obiadu nie było, kolacji też.&lt;br&gt;
A na imprezie wódka z sokiem pomarańczowym, wściekłe psy i kamikadze.&lt;br&gt;
Ciężko to podciągnąć pod zdrowe odżywianie się.&lt;br&gt;
Na szczęście tym razem mnie nie wywołano, więc mogłam to zachować dla siebie.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Tue, 16 Dec 2008 17:10:33 +0100</pubDate><guid>http://bennuan.jogger.pl/2008/12/16/wsciekly-mikolaj-i-czekoladowe-psy/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Zdjęcie, którego nigdy nie było</title><link>http://bennuan.jogger.pl/2008/12/15/zdjecie-ktorego-nigdy-nie-bylo/</link><description>&lt;p&gt;W piątek wieczorem poszłam na imprezę. Całkiem fajnie było, choć te polskie imprezy inne są od tych, na jakie kiedyś chodziłam od czasu do czasu.&lt;br&gt;
Wracałam przez miasto na piechotę - przez rynek w kierunku dworca, żeby złapać nocny autobus.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ulica oświetlona świątecznymi lampkami, ale atmosfera nie była świąteczna. Była nadzwyczajna. Cisza - jedna z tych, kiedy kroki rozbrzmiewają głośnym echem, nawet kiedy ma się buty z płaskim obcasem i miękką podeszwą.&lt;br&gt;
Raz po raz wyprzedzałam ludzi, niektórzy lekko wstawieni (podobnie jak ja), inni zataczający się, otępieni. A wszyscy w milczącym porozumieniu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na Świdnickiej zbiegłam po schodach do podziemnego przejścia i wtedy zobaczyłam zdjęcie, którego nigdy nie było.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Boczne schody, brudne i słabo oświetlone, ściany podrapane i porysowane, a na schodach porzucona leżała czerwona róża.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Długo tam stałam patrząc i próbując uwiecznić ten obraz. Byłam zła na siebie, że nie zabrałam ze sobą aparatu, okropnie mi było żal. Stałam tam i patrzyłam.&lt;br&gt;
Wiedziałam, że nigdy więcej tego nie zobaczę. Nawet jeśli zobaczyłabym inną różę, na innych schodach porzuconą. Tej atmosfery nie da się odtworzyć.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Leżała tam milcząca a przy tym taka wymowna.&lt;br&gt;
Stwarzała tyle pytań, miała swoją historię i tajemnicę, była ucieleśnieniem uczuć, które ktoś zostawił na schodach.&lt;br&gt;
Żółtobrązowe, długie i wąskie liście, które do niej przywiązały ręce kwiaciarki, kiedy jeszcze były zielone, boleśnie przypominały o przeznaczeniu, jakie ją czeka, ale ona jeszcze nie dała tego po sobie poznać.&lt;br&gt;
Czerwona, piękna, umierająca.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 15 Dec 2008 03:43:03 +0100</pubDate><guid>http://bennuan.jogger.pl/2008/12/15/zdjecie-ktorego-nigdy-nie-bylo/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>The Time Machine</title><link>http://bennuan.jogger.pl/2008/12/01/the-time-machine/</link><description>&lt;p&gt;Uda wam się przejść za pierwszym razem?&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;object width=&quot;425&quot; height=&quot;344&quot;&gt;&lt;param name=&quot;movie&quot; value=&quot;http://www.youtube.com/v/l8rJ1WML60Y&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0x2b405b&amp;amp;color2=0x6b8ab6&quot;&gt;
&lt;param name=&quot;allowFullScreen&quot; value=&quot;true&quot;&gt;
&lt;param name=&quot;allowscriptaccess&quot; value=&quot;always&quot;&gt;
&lt;embed src=&quot;http://www.youtube.com/v/l8rJ1WML60Y&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0x2b405b&amp;amp;color2=0x6b8ab6&quot; type=&quot;application/x-shockwave-flash&quot; allowscriptaccess=&quot;always&quot; allowfullscreen=&quot;true&quot; width=&quot;425&quot; height=&quot;344&quot;&gt;&lt;/object&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 01 Dec 2008 03:04:13 +0100</pubDate><guid>http://bennuan.jogger.pl/2008/12/01/the-time-machine/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Marcepanowy jogurt z makiem</title><link>http://bennuan.jogger.pl/2008/11/27/marcepanowy-jogurt-z-makiem/</link><description>&lt;p&gt;Od półtora roku mieszkamy w Polsce. Pod względem żywności Polska w sumie niewiele różni się od Czech.&lt;br&gt;
Największą różnicą jest cena piwa. No i brakuje nam tu wiele produktów, niepowtarzalnych swoim smakiem, lub jakością, więc przy każdej wizycie w Czechach robimy zakupy, ale to nie to samo, jak mieć możliwość iść do sklepu i kupić, kiedy ma się na to ochotę.&lt;br&gt;
Czasami udaje się niektóry produkt zastąpić jakimś innym, bardzo podobnym, niestety nie zdarza się to zbyt często.&lt;br&gt;
Bardzo lubię jogurty Ehrmana o dwóch smakach: Stracciatella i Marcepan z makiem.&lt;br&gt;
&lt;img src=&quot;http://img396.imageshack.us/img396/1680/ehrmanor4.jpg&quot; border=&quot;0&quot; alt=&quot;Image Hosted by ImageShack.us&quot;&gt;&lt;br&gt;
Dzisiaj odkryłam w Lidlu jogurty firmy Yogosan. Jest Stracciatella. Prawie tak samo smaczna. Może nie zupełnie taka sama, ale jest.&lt;br&gt;
Tej samej firmy jest jeszcze &lt;a href=&quot;http://fastfoodeaters.blogspot.com/2008/07/cremoso-kaffee-jogurt-kawowy-producent.html&quot;&gt;jogurt o smaku kawowym&lt;/a&gt;. Nieufnie kupiłam jeden i muszę powiedzieć, że warto było spróbować.&lt;br&gt;
Niestety marcepanowego z makiem chyba mi się w Polsce nie uda kupić. Niedługo pojadę na święta do Czech. Już wiem, co sobie kupię w pierwszej kolejności.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 27 Nov 2008 23:39:22 +0100</pubDate><guid>http://bennuan.jogger.pl/2008/11/27/marcepanowy-jogurt-z-makiem/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Wielofunkcyjność woreczka śniadaniowego.</title><link>http://bennuan.jogger.pl/2008/11/26/wielofunkcyjnosc-woreczka-sniadaniowego/</link><description>&lt;p&gt;Byłam kiedyś na szkoleniu pierwszej pomocy, gdzie uczono nas używać wszystko, co znajdziemy pod ręką. Pamiętam, że użyłam wtedy woreczka śniadaniowego do tamowania krwi oraz przy opatrunku wystającego żebra, żeby umożliwić choć częściowo oddychanie &lt;i&gt;(pneumotorax)&lt;/i&gt;.&lt;br&gt;
Poza tym woreczkiem można zabezpieczyć przed brudem różne odcięte kończyny, przetransportować wodę z jakiejś rzeczki &lt;i&gt;(biorąc pod u&lt;br&gt;
wagę czystość wody w rzekach raczej nie zalecam, ale jak sytuacja kryzysowa...)&lt;/i&gt;.&lt;br&gt;
Ludzie w gruncie rzeczy bywają pomysłowi i można nie raz spotkać bardzo innowacyjne wykorzystanie zwykłych przedmiotów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a target='_blank' href='http://img516.imageshack.us/my.php?image=24vf1.jpg'&gt;&lt;img src='http://img516.imageshack.us/img516/9630/24vf1.th.jpg' border='0'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kilka dni temu znajoma opowiedziała mi historię o dwóch gimnazjalistach, którzy zapałali do siebie uczuciem tak namiętnym, że postanowili od razu skonsumować swój związek i w tym celu udali się do szkolnej toalety.&lt;br&gt;
Na szczęście w dzisiejszych czasach młodzież jest uświadomiona w takich podstawowych kwestiach jak np. skąd biorą się dzieci i jak ważna jest antykoncepcja. Postanowili więc zabezpieczyć się, a że akurat nie mieli pod ręką nic innego, to postanowili użyć... woreczka po kanapkach.&lt;br&gt;
Robili przy tym tyle hałasu, że zostali przyłapani przez pedagoga więc (przypuszczam) nie mieli okazji się przekonać o skuteczności takiego zabezpieczenia.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jaki jest morał tej historii?&lt;br&gt;
Zawsze warto mieć przy sobie woreczek śniadaniowy!&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Wed, 26 Nov 2008 00:47:10 +0100</pubDate><guid>http://bennuan.jogger.pl/2008/11/26/wielofunkcyjnosc-woreczka-sniadaniowego/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Nocne Rozmowy</title><link>http://bennuan.jogger.pl/2008/11/24/nocne-rozmowy/</link><description>&lt;p&gt;Od ponad dwóch miesięcy nie śpię nocami. Zazwyczaj pomiędzy pierwszą a piątą nad ranem zajęta jestem rozmową. To w sumie jedyny czas, kiedy mogę z nim rozmawiać. A te rozmowy są jak nałóg i nie potrafię z nich zrezygnować.&lt;br&gt;
Problem pojawia się, kiedy np. trzeba iść do szkoły. Po nieprzespanych nocach naprawdę ciężko jest nie zasypiać na zajęciach.&lt;br&gt;
Z wielu powodów powinnam przestawić się z powrotem na dzienny tryb życia, ale nawet jak próbuję, to nie bardzo mi to wychodzi. Czasami udaje mi się zasnąć wieczorem po 19, ale kiedy zbliża się pierwsza nad ranem - budzę się. Nawet bez budzika.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;Karel Plíhal - Nagasaki, Hirošima&lt;/b&gt; &lt;object width=&quot;425&quot; height=&quot;344&quot;&gt;&lt;param name=&quot;movie&quot; value=&quot;http://www.youtube.com/v/2vIIih6P_jc&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0x2b405b&amp;amp;color2=0x6b8ab6&quot;&gt;
&lt;param name=&quot;allowFullScreen&quot; value=&quot;true&quot;&gt;
&lt;param name=&quot;allowscriptaccess&quot; value=&quot;always&quot;&gt;
&lt;embed src=&quot;http://www.youtube.com/v/2vIIih6P_jc&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0x2b405b&amp;amp;color2=0x6b8ab6&quot; type=&quot;application/x-shockwave-flash&quot; allowscriptaccess=&quot;always&quot; allowfullscreen=&quot;true&quot; width=&quot;425&quot; height=&quot;344&quot;&gt;&lt;/object&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 24 Nov 2008 01:06:43 +0100</pubDate><guid>http://bennuan.jogger.pl/2008/11/24/nocne-rozmowy/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Spadł śnieg.</title><link>http://bennuan.jogger.pl/2008/11/22/spadl-snieg/</link><description>&lt;p&gt;Jest go tyle, co nic, ale już mnie kusi, żeby zrobić tradycyjnego bałwanka z pierwszego śniegu.&lt;br&gt;
Zimno jak cholera. Staramy się oszczędzać trochę na rachunkach za prąd, więc postanowiliśmy zacząć grzać dopiero w grudniu, jak już chłód będzie nie do zniesienia (a w tym mieszkaniu bywa czasem chłodniej niż na zewnątrz).&lt;br&gt;
Dobrze, że chociaż mam tego kota, który tak bezczelnie lubi i się wpychać na kolana. Zawsze to kawał futra, które dodatkowo grzeje.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;We Wrocławiu mieszkam już od wielu miesięcy. Ale to miasto pozostało dla mnie tak dziwnie obce i puste. Nie mam tu znajomych, ani przyjaciół, z którymi można by pójść do kina, kawiarni etc.&lt;br&gt;
Moi znajomi i przyjaciele są daleko - średnio wychodzi ok 270km. Raczej odpadają częste wizyty. A ja mam problem z utrzymywaniem kontaktów na odległość. Zawsze gdzieś komuś zapomnę odpisać, albo nie mam czasu i kontakt się urywa. Poza tym choruję na &quot;odkładanie rzeczy na później&quot;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pomyślałam, że jogger mógł by być dobrym rozwiązaniem.&lt;br&gt;
Mogła bym raz na jakiś czas wrzucić mniej, lub bardziej bezsensowną notkę, która miała by powiadomić wszystkich, że:&lt;br&gt;
&quot;Jeszcze żyję, nic nowego, każdy dzień nudny tak samo jak poprzedni.&quot;&lt;br&gt;
Nie musiała bym mieć takich wyrzutów sumienia, że komuś się nie odezwałam przez ponad pół roku (albo i dłużej).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale mam dylemat językowy. Część moich znajomych jest wyłącznie polskojęzyczna a ta druga część tylko po czesku mówi. Jest jeszcze kilka &quot;innojęzycznych&quot; i kilka takich, co polski i czeski znają równie dobrze jak ja.&lt;br&gt;
A już miałam nadzieję, że znalazłam fajny sposób, jak wszystkim mogła bym dać znać, że mimo wszystko jeszcze żyję.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sat, 22 Nov 2008 22:07:32 +0100</pubDate><guid>http://bennuan.jogger.pl/2008/11/22/spadl-snieg/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Zaśmiała się królewna i zdechła...</title><link>http://bennuan.jogger.pl/2008/11/20/zasmiala-sie-krolewna-i-zdechla/</link><description>&lt;p&gt;I długo jej nie było, bo śniła snem niemal wiecznym.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Mi się zdarza czasami gubić się we własnym życiu, we własnej osobie. Miałam jednego rycerza, który nie dawał mi spać i co jakiś czas dokładał wszelkich sił, żeby mnie obudzić. Byłam mu za to wdzięczna. Nie wiem, czy kiedykolwiek mu to powiedziałam, ale strasznie mi to pomagało, że zawsze jest. Jak każdy dzielny rycerz niestrudzenie wciąż od nowa szukał mnie, ile razy zdarzyło mi się gdzieś zgubić.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Ale życie to nie bajka.&lt;br&gt;
Rycerz się zmęczył (i wcale mu się nie dziwię) i od kilku miesięcy się nie odezwał. A ja nie miałam siły. Zamknęłam się w sobie na cztery spusty i było mi źle, że jestem sama. &lt;i&gt;(Logika godna pożałowania, nie ma co...)&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Od kilku dni codziennie myślę o nim i myślę sobie, że w końcu on tyle razy robił ten pierwszy krok w moim kierunku, że teraz chyba nadszedł czas, żebym ten krok zrobiła sama.&lt;br&gt;
Po raz pierwszy od wielu miesięcy. Krok w kierunku ludzi.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A oto ten, któremu dedykuję niniejszy wpis: &lt;a href=&quot;http://picasaweb.google.com/lh/photo/iXUm8TpzVbT47u1JcZ0siQ&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://lh3.ggpht.com/_anYRpfGNvmU/SSSq2w5PyxI/AAAAAAAAAQs/EElCjjzyUGg/s400/KRAK.jpg&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
Mój drogi, chciała bym się z Tobą spotkać w okolicy świąt. (będziesz przynajmniej miał okazję zabić mnie za to zdjęcie ;)&lt;br&gt;
Postaram się umożliwić też kontakt poprzez komunikatora etc.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Powrót będzie bolesny i trudny. Powroty zawsze takie są. Ale ja chcę wrócić do ludzi, na których zawsze bardzo mi zależało, ale nie zawsze umiałam to okazać.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
I piszę to tutaj, publicznie, żeby nie było łatwej ucieczki od tej decyzji.&lt;br&gt;
Bo moją największą słabością i grzechem jest odkładanie czegoś na później...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 20 Nov 2008 01:33:53 +0100</pubDate><guid>http://bennuan.jogger.pl/2008/11/20/zasmiala-sie-krolewna-i-zdechla/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Oliwki</title><link>http://bennuan.jogger.pl/2007/12/23/oliwki/</link><description>&lt;p&gt;Ostatnio mnie naszła ochota na oliwki i postanowiłam przetestować nieznane mi jeszcze kombinacje, takie jak zielone oliwki nadziewane serkiem feta, cytryną, suszonymi pomidorami itp.&lt;br&gt;
Ku mojemu zaskoczeniu te z fetą i z pomidorami wcale nie były takie pyszne, jak się spodziewałam - być może dlatego, że były w oliwie?&lt;br&gt;
Z cytryną były dobre, tylko smak tej cytryny był niezbyt wyraźny.&lt;br&gt;
Ale zakochałam się wprost w oliwkach nadziewanych papryczką Jalapeno.&lt;br&gt;
Jalapeno to jedna z moich ulubionych chilli papryczek a w połączeniu ze smakiem zielonej oliwki daje smak tak niepowtarzalny i niesamowity...&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 23 Dec 2007 23:50:08 +0100</pubDate><guid>http://bennuan.jogger.pl/2007/12/23/oliwki/</guid><category>Osobiste</category></item><item><title>Bezgranicznie smutno</title><link>http://bennuan.jogger.pl/2007/12/22/bezgranicznie-smutno/</link><description>&lt;p&gt;To był pierwszy dzień bez granic. Wszyscy się cieszą i świętują a mi smutno. Tak, jak wtedy, kiedy rozdzielili Czechosłowację.&lt;br&gt;
Smutno mi i nie mogę się oprzeć wrażeniu, że tak wiele tracę. I moje miasto traci koloryt i niepowtarzalną atmosferę.&lt;br&gt;
Lubię Unię Europejską. Lubię to, że mogę mieszkać i pracować tam, gdzie akurat chcę. Ale lubię też granice - życie na granicy.&lt;br&gt;
Było coś fascynującego w tym, że mogłam przekroczyć granice chociażby po to, żeby kupić serek, itp.&lt;br&gt;
Uwielbiałam atmosferę wszystkich akcji organizowanych &quot;na przekór&quot; granicom. Były pełne mocnych wrażeń, porozumienia, współpracy...&lt;br&gt;
A teraz nie ma granic. Nie ma bariery, która powodowała, że jednoczyliśmy się, by ją pokonać.&lt;br&gt;
Kino na granicy mogło być tylko u nas. Kino bez granic może być wszędzie i tak oto straciliśmy coś bardzo wyjątkowego...&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sat, 22 Dec 2007 03:05:48 +0100</pubDate><guid>http://bennuan.jogger.pl/2007/12/22/bezgranicznie-smutno/</guid><category>Osobiste</category></item><item><title>PQI 2GB</title><link>http://bennuan.jogger.pl/2007/12/20/pqi-2gb/</link><description>&lt;p&gt;Ja po protstu &lt;b&gt;muszę&lt;/b&gt; się pochwalić!&lt;br&gt;
Dwa dni temu dostałam takie coś:&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://picasaweb.google.com/bennuan/Joggerek/photo#5145824227953524482&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://lh5.google.com/bennuan/R2mj3x_EvwI/AAAAAAAAAME/vOil4lC6OMQ/s400/PQI.jpg&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
Strasznie mi się podoba, tylko zastanawiam się, co zrobić, żeby go nie zgubić.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 20 Dec 2007 00:13:15 +0100</pubDate><guid>http://bennuan.jogger.pl/2007/12/20/pqi-2gb/</guid><category>Ogólne</category></item></channel></rss>
