Dawno nie zabierałam ze sobą Kotvora w podróże, ale tym razem oboje wyjeżdżaliśmy na dość długo, więc nie można było zostawić kota samego. Całą drogę odbyliśmy bardzo spokojnie, nawet w autobusie, który potwornie trząsł, się nie wydzierał.
Nie wiem, czy pamięta, że już tu kiedyś był, ale na początku był taki przestraszony, że chował się po wszystkich kątach i udawał, że go nie ma.
Najbardziej boi się mojej mamy. Ona wydaje różne dziwne dźwięki, do których nie jest przyzwyczajony. Szybciej zaakceptował mojego brata.
Bawi mnie obserwować jak się tu porusza. W domu normalnie chodzi, biega, wariuje, ale tutaj się czai, czołga, skrada...
Najodważniejszy jest w nocy. Urządza sobie prawdziwe polowania na myszy. Jedną złapał na pewno. Niestety nie udało mi się obudzić brata na tyle szybko, żeby mu ją zabrał i nie wiemy, co z nią zrobił. Albo ją zjadł, albo gdzieś schował.
Ktoś wie, w jaki sposób koty zjadają myszy?
Nikt i nic nie potrafi budzić tak, jak mój kot, kiedy wąsami łaskocze mnie po twarzy. Tak leciutko, delikatnie a zarazem tak skutecznie...
Szkoda tylko, że nie da się go ustawić na jakąś konkretną godzinę.
Co ja zrobiłam takiego strasznego, że mnie skazano na słuchanie kolęd w stylu disco-polo?
Ale nie obiecuję, że na długo. Takie obietnice nigdy u mnie nie działały. Jest kilka rzeczy, które chciała bym napisać, zdjęć, które chciała bym pokazać. Wszystko inne pozostaje niewiadomą.
...mi internet. Czuję się, jakby wepchnięto mnie do szuflady i zamknięto na klucz. Jest mi źle :/
Herbatę można pić na wiele sposobów. Np. z czytryną, z mlekiem...
A można też z Pepsi. Ja nie próbowałam wprawdzie tej kombinacji i tym oto wpisem pozdrawiam wojchana i objecuję, że więcej nie będę się śmiała ;P