Dawno nie zabierałam ze sobą Kotvora w podróże, ale tym razem oboje wyjeżdżaliśmy na dość długo, więc nie można było zostawić kota samego. Całą drogę odbyliśmy bardzo spokojnie, nawet w autobusie, który potwornie trząsł, się nie wydzierał.
Nie wiem, czy pamięta, że już tu kiedyś był, ale na początku był taki przestraszony, że chował się po wszystkich kątach i udawał, że go nie ma.
Najbardziej boi się mojej mamy. Ona wydaje różne dziwne dźwięki, do których nie jest przyzwyczajony. Szybciej zaakceptował mojego brata.
Bawi mnie obserwować jak się tu porusza. W domu normalnie chodzi, biega, wariuje, ale tutaj się czai, czołga, skrada...
Najodważniejszy jest w nocy. Urządza sobie prawdziwe polowania na myszy. Jedną złapał na pewno. Niestety nie udało mi się obudzić brata na tyle szybko, żeby mu ją zabrał i nie wiemy, co z nią zrobił. Albo ją zjadł, albo gdzieś schował.
Ktoś wie, w jaki sposób koty zjadają myszy?
Ostatnio mnie naszła ochota na oliwki i postanowiłam przetestować nieznane mi jeszcze kombinacje, takie jak zielone oliwki nadziewane serkiem feta, cytryną, suszonymi pomidorami itp.
Ku mojemu zaskoczeniu te z fetą i z pomidorami wcale nie były takie pyszne, jak się spodziewałam - być może dlatego, że były w oliwie?
Z cytryną były dobre, tylko smak tej cytryny był niezbyt wyraźny.
Ale zakochałam się wprost w oliwkach nadziewanych papryczką Jalapeno.
Jalapeno to jedna z moich ulubionych chilli papryczek a w połączeniu ze smakiem zielonej oliwki daje smak tak niepowtarzalny i niesamowity...
To był pierwszy dzień bez granic. Wszyscy się cieszą i świętują a mi smutno. Tak, jak wtedy, kiedy rozdzielili Czechosłowację.
Smutno mi i nie mogę się oprzeć wrażeniu, że tak wiele tracę. I moje miasto traci koloryt i niepowtarzalną atmosferę.
Lubię Unię Europejską. Lubię to, że mogę mieszkać i pracować tam, gdzie akurat chcę. Ale lubię też granice - życie na granicy.
Było coś fascynującego w tym, że mogłam przekroczyć granice chociażby po to, żeby kupić serek, itp.
Uwielbiałam atmosferę wszystkich akcji organizowanych "na przekór" granicom. Były pełne mocnych wrażeń, porozumienia, współpracy...
A teraz nie ma granic. Nie ma bariery, która powodowała, że jednoczyliśmy się, by ją pokonać.
Kino na granicy mogło być tylko u nas. Kino bez granic może być wszędzie i tak oto straciliśmy coś bardzo wyjątkowego...
Herbatę można pić na wiele sposobów. Np. z czytryną, z mlekiem...
A można też z Pepsi. Ja nie próbowałam wprawdzie tej kombinacji i tym oto wpisem pozdrawiam wojchana i objecuję, że więcej nie będę się śmiała ;P
Zaprosiłam do siebie dawnego przyjaciela z którym nie widzieliśmy się przez wiele lat.
Odkąd zapadła ta decyzja, jestem na nieustannej huśtawce emocjonalnej.
Cieszę się, jestem ciekawa jak bardzo się zmienił , potem się denerwuję a czasem po prostu nie chcę, żeby przyjechał (nawet nie mam pomysłu na to, jak spędzić z nim czas). A potem znów doczekać się nie mogę, bywało fajnie, kiedy byliśmy razem.
A teraz do spotkania zostało zaledwie kilka godzin a mi chce się płakać. Nie chcę, żeby tu przyjechał. Chcę być sama...
Nikt i nic nie potrafi budzić tak, jak mój kot, kiedy wąsami łaskocze mnie po twarzy. Tak leciutko, delikatnie a zarazem tak skutecznie...
Szkoda tylko, że nie da się go ustawić na jakąś konkretną godzinę.
Powinnam zapamiętać raz na zawsze, że otwarcie książki niesie ze sobą ryzyko "utonięcia w czasie". Niestety ja należę do tych osób, którym zdarza się popełniać ten sam błąd wielokrotnie...
Ostatnio byłam ciągle sparaliżowana przez strach.
Ten strach był bardzo przytłaczający i dosłownie 'namacalny'. Osaczał mnie ze wszystkich stron. Dziś było to absolutnie nie do zniesienia...
Tak bardzo bałam się Boga. Przez ostatnie lata przeszłam wiele klęsk (nie tylko żywiołowych). I kiedy tak walczyłam z różnymi problemami, takimi jak brak dachu nad głową, utrata pracy, potem woda zabrała mi niemal wszystko, co miałam, zabrakło też przyjaciół, i zdrowie się posypało, ...
Wtedy marzyłam o tym, żeby móc prowadzić w miarę spokojne życie. Marzyłam o tym, żeby mieć zwykłe problemy - takie, jak prawie każdy ma.
Co ja zrobiłam takiego strasznego, że mnie skazano na słuchanie kolęd w stylu disco-polo?
Ale nie obiecuję, że na długo. Takie obietnice nigdy u mnie nie działały. Jest kilka rzeczy, które chciała bym napisać, zdjęć, które chciała bym pokazać. Wszystko inne pozostaje niewiadomą.
...mi internet. Czuję się, jakby wepchnięto mnie do szuflady i zamknięto na klucz. Jest mi źle :/
Herbatę można pić na wiele sposobów. Np. z czytryną, z mlekiem...
A można też z Pepsi. Ja nie próbowałam wprawdzie tej kombinacji i tym oto wpisem pozdrawiam wojchana i objecuję, że więcej nie będę się śmiała ;P