Na szkolnym forum pomagam innym z programowaniem. Mówię im jaki błąd popełnili w programie i jak to naprawić.
Co za ironia. Sama nie umiem. Nawet jeszcze tego programu nie tknęłam.
Do tego dziś stwierdziłam, że mam kłopoty z samym używaniem IDE...
Z jakiegoś, zapewne głupiego powodu nie potrafiłam skompilować i zlinkować najprostszy nawet kod. Muszę się za to wziąć jeszcze w ten weekend i przetestować je porządnie i nauczyć się tych najbanalniejszych podstaw.
Masakra po prostu...
Dlaczego pomagam? Bo tym, co umieją, widocznie się nie chce...
W odróżnieniu od tych poprzednich, te były masakryczne.
Trzeba było napisać prosty programik do porównywania czterech zmiennych i wypisania tej największej. W sumie z tym nie miałam większego problemu poza jednym. Absolutnie nie potrafię programować, jak wykładowca mówi. Widocznie moja uwaga nie jest tak podzielna, jak mi się zdawało...
A on gadał bez przerwy. A ja potrzebuję się chwilę zastanowić, skupić i przemyśleć w jaki sposób rozwiązać dane zagadnienie. Wynik był taki, że strasznie się stresowałam. Nie mogłam się skupić na programowaniu, ale też nie wiedziałam o czym mówił prowadzący i musiałam się dopytywać.
Dziwna jest też niezgodność prowadzącego ćwiczenia z wykładowcą. Na wykładach uczymy się, że "zaproszenie do wprowadzenia danych" można zrobić tylko przy użyciu funkcji fprintf(), ale na ćwiczeniach używamy w tym celu zwykłego printf'a. Po co ćwiczymy coś niepoprawnego?
Nie było tak źle. W zasadzie niemal klasyczny 'Hello world'.
Tylko prowadzący najbardziej poświęcał czas dziewczynom (a było nas w całej grupie dwie), co nie zawsze było akurat mile widziane.
Pozytywne było to, że wszystko dokładnie wyjaśniał.
Negatywne było to, że wszystko zbyt dokładnie wyjaśniał. (Naprawdę nie sądzę, żeby trzeba było tłumaczyć np. "Press any key.")
Najzabawniejsza była sytuacja, kiedy na jednej klawiaturze ktoś zamienił klawisze Ctrl i Alt (po obu stronach) i długo trwało, zanim się połapali, dlaczego nie działa tak, jak powinno.
Nareszcie mogłam pójść do szkoły. (W zeszły weekend niestety nie mogłam pojechać do Wrocławia.) Z jednej strony jestem podekscytowana a z drugiej wprost przerażona ogromem materiału, który muszę przerobić. Na dodatek wydaje mi się, że wszyscy łapią się o wiele łatwiej, tylko ja nic nie rozumiem.
Co ja zrobiłam takiego strasznego, że mnie skazano na słuchanie kolęd w stylu disco-polo?
Ale nie obiecuję, że na długo. Takie obietnice nigdy u mnie nie działały. Jest kilka rzeczy, które chciała bym napisać, zdjęć, które chciała bym pokazać. Wszystko inne pozostaje niewiadomą.
...mi internet. Czuję się, jakby wepchnięto mnie do szuflady i zamknięto na klucz. Jest mi źle :/
Herbatę można pić na wiele sposobów. Np. z czytryną, z mlekiem...
A można też z Pepsi. Ja nie próbowałam wprawdzie tej kombinacji i tym oto wpisem pozdrawiam wojchana i objecuję, że więcej nie będę się śmiała ;P